w sądzie
- Wysoki sądzie, ja tego nie ukradłem!
- Czy oskarżony ma alibi?
- Słucham?
- Czy oskarżonego w tym czasie ktoś widział?
- Na szczęście nie, wysoki sądzie.
- Wysoki sądzie, ja tego nie ukradłem!
- Czy oskarżony ma alibi?
- Słucham?
- Czy oskarżonego w tym czasie ktoś widział?
- Na szczęście nie, wysoki sądzie.
Przed sądem oskarżony wyjaśnia, dlaczego zabił przechodnia:
- Jadę sobie spokojnie ulicą, nagle jakiś facet zatrzymuje mnie i mówi: "Dawaj pieniądze!". "Dlaczego?" - pyta groźnie. "Prima aprilis" - on na to. To ja mu naplułem w oko i mówię "Śmigus dyngus!". Wtedy on gasi mi papierosa na czole i mówi: "Popielec!". No więc, ja chwyciłem go za gardło i mówię: "Zaduszki!".
- Czy wszystko odbyło się tak jak przedstawił to adwokat? - pyta sędzia oskarżonego.
- Nie, ale uważam, że jego plan też jest dobry.
W sądzie sędzia pyta powódkę o wiek:
- Dwadzieścia dwa i parę miesięcy.
- Ile?
- No... sto osiemnaście.
Trudna sprawa karna. Zeznania świadków coraz bardziej pogrążają oskarżonego. Po kolejnej bezowocnej godzinie adwokat zwraca się do sądu z wnioskiem:
- Wysoki sądzie, oskarżony powierzył mi swoją obronę, moim obowiązkiem jest wnieść o zbadanie jego poczytalności.
Na co oskarżyciel, tzw. głośnym szeptem:
- Kolego, czy aby nie za wiele samokrytycyzmu?
Doświadczony adwokat udziela rad początkującemu koledze:
- Pamiętaj, żeby w sądzie przemawiać jak najdłużej. Im dłużej będziesz mówił tym dłużej twój klient będzie na wolności.
Sędzia zwraca się do świadka:
- A więc świadek widział, jak oskarżeni bili się krzesłami w barze. Dlaczego świadek nie próbował ich rozdzielić?
- Nie było już wolnych krzeseł, proszę sądu.
Prawnik ustala z klientem warunki umowy.
- Jeśli nie wygram pańskiej sprawy, nie wezmę od pana żadnych pieniędzy.
- A jeśli pan wygra?
- To pan nie weźmie żadnych pieniędzy.
- Oskarżony o trzeciej rano dostał się do mieszkania sąsiada. Co oskarżony tam robił?
- Byłem pijany i sądziłem, że to moje mieszkanie.
- Ale dlaczego, kiedy nadeszła gospodyni schronił się pan przed nią w kuchni?
- Bo myślałem, że to moja żona.
- Dlaczego na polowaniu strzelał pan do kolegi? - pyta sędzia.
- Wziąłem go za sarnę.
- A kiedy pan zauważył swoją pomyłkę?
- Kiedy sarna odpowiedziała ogniem!
1 | 2